Dlaczego większość firm zaczyna przygotowania do Black Week wtedy, gdy jest już za późno.
Marketerzy kochają deadline’y, ale algorytmy – niekoniecznie.
Kiedy ustawiasz kampanię „na ostatnią chwilę”, system dopiero się uczy. A Ty płacisz za naukę.
Black Week nie zaczyna się w piątek – tylko w momencie, gdy Twoje dane zaczynają pracować.
1. Najdroższy dzień roku to nie Black Friday, tylko dzień przed startem kampanii
Większość firm odpala kampanie w środę, maksymalnie w czwartek.
Z pełnym budżetem, pełnym stresem i… pustym pikselem.
Dla algorytmu to początek nauki. Dla Ciebie – początek przepalania.
System potrzebuje czasu, żeby zrozumieć, kto faktycznie konwertuje.
Jeśli nie ma danych, zaczyna strzelać: testuje grupy, lokacje, placementy.
W tym czasie każde kliknięcie kosztuje więcej, a Ty myślisz, że „rynek drożeje”.
Nie, to nie rynek. To brak przygotowania.
2. Learning phase, czyli jak Google i Meta pożerają Twój budżet
W teorii to faza optymalizacji.
W praktyce – faza chaosu.
System uczy się przez 5–7 dni, zanim zacznie faktycznie działać.
W tym czasie:
- stawki są niestabilne,
- koszt konwersji rośnie nawet o 40%,
- a 60% kliknięć pochodzi z grup, które nigdy nic nie kupią.
Czyli: im później startujesz, tym większy procent budżetu idzie na… edukację algorytmu.
Za którą, oczywiście, płacisz Ty.
3. Kiedy faktycznie powinno się startować z kampanią
Najlepsze kampanie Black Week 2024 startowały między 10 a 14 listopada.
Dlaczego? Bo algorytmy potrzebują czasu, żeby zbudować „bazę” użytkowników – zanim popyt wystrzeli.
Co warto zrobić:
- Testy kreacji i nagłówków min. 10 dni przed startem.
- Rozgrzanie pikseli na mniejszych budżetach.
- Zbieranie remarketingu przed pikiem zakupowym.
Efekt? W dniu startu kampania już działa, zamiast się „uczyć”.
4. Jak agencje tłumaczą przepalenia, zamiast planować
„Rynek się nasycił.”
„Algorytm potrzebuje więcej czasu.”
„Klient miał za mały budżet.”
To klasyczne wymówki, które przykrywają brak planu.
Bo przygotowanie kampanii tydzień wcześniej to nie rocket science.
To po prostu strategia.
Black Week co roku wygląda tak samo – więc brak gotowości to nie przypadek.
To brak procesu.
Black Week to nie event. To egzamin z przygotowania.
Kto myśli wcześniej – ten płaci mniej.
Kto czeka do ostatniej chwili – finansuje naukę algorytmów.
A w marketingu to najdroższy przedmiot, jaki można zaliczać co roku od nowa.