ROAS 1000% w prezentacji, 0% zysku w firmie
Dlaczego świetne kampanie nie zawsze oznaczają realny zarobek
ROAS 1000%.
Slajdy się zgadzają. Wykresy idą w górę.
Agencja jest zadowolona. Klient też — przynajmniej na spotkaniu.
A potem przychodzi moment prawdy.
Na koncie nie ma pieniędzy.
To jeden z najczęstszych paradoksów w marketingu digitalowym i jedno z największych tabu w branży.
ROAS ≠ rentowność
ROAS (Return on Ad Spend) mówi tylko jedno: ile przychodu wygenerowała reklama względem wydatków reklamowych.
I nic więcej.
ROAS:
- nie uwzględnia marży
- nie uwzględnia kosztów operacyjnych
- nie uwzględnia logistyki, obsługi, zwrotów
- nie pokazuje, kiedy pieniądze faktycznie trafiają na konto
Możesz mieć wysoki ROAS, rosnącą sprzedaż i „najlepszy miesiąc w historii”, a jednocześnie realną stratę na poziomie firmy.
Gdzie marketing przestaje widzieć liczby
To nie jest zła wola.
To systemowy błąd myślenia.
Marketing patrzy na kliknięcia, konwersje, przychód i koszt reklamy.
Firma musi patrzeć na marżę brutto, koszty stałe i zmienne, cashflow oraz realny zysk po czasie.
W tym miejscu zaczyna się rozjazd.
Przykład, który zabija iluzję ROAS
Załóżmy:
- wydajesz 10 000 zł na reklamę
- kampania generuje 100 000 zł przychodu
- ROAS wynosi 1000%
Rzeczywistość:
- marża produktu 30% → 30 000 zł
- logistyka, magazyn, pakowanie → 8 000 zł
- zwroty i reklamacje → 5 000 zł
- obsługa klienta, systemy, płatności → 4 000 zł
Zostaje 13 000 zł.
Po odjęciu reklamy 3 000 zł zysku.
Jeśli uwzględnisz opóźnienia w płatnościach, VAT i koszty ponoszone z góry, okazuje się, że firma rośnie w raportach, ale cashflow zaczyna się dławić.
Cashflow – największe ślepe pole marketingu
Marketing działa tu i teraz.
Koszty są tu i teraz.
Przychód często pojawia się później.
Skalowanie kampanii szybciej niż wpływają pieniądze, reinwestowanie bez bufora i opieranie decyzji wyłącznie na ROAS prowadzi do problemów z płynnością, nawet przy dobrze działających kampaniach.
Dlaczego agencje rzadko o tym mówią
Bo łatwiej sprzedać ROAS niż rentowność.
ROAS dobrze wygląda w prezentacji.
A klienci bardzo często sami pytają tylko o ROAS.
Prawda jest niewygodna: kampania może być skuteczna marketingowo i jednocześnie nieopłacalna biznesowo.
Co mierzyć zamiast samego ROAS
Jeśli chcesz wiedzieć, czy marketing naprawdę zarabia, potrzebujesz szerszego obrazu:
- marża po reklamie
- zysk na zamówieniu
- CAC w relacji do LTV
- cashflow generowany przez kampanie
- realny próg skalowania
ROAS jest tylko jednym z narzędzi, nie wyrocznią.
Najczęstszy błąd: skalowanie, bo ROAS się zgadza
Kampania działa.
ROAS jest wysoki.
Budżet rośnie.
A potem firma traci kontrolę nad tempem wzrostu, płynnością i kosztami.
Winny nie jest algorytm ani sezon.
Winne jest oderwanie marketingu od finansów.
Marketing, który naprawdę dowozi
Skuteczny marketing to nie najwyższy ROAS ani najładniejsze wykresy.
To kontrola marży, kosztów, tempa wzrostu i cashflow.
Firmy nie żyją z ROAS-u.
Żyją z zysku i płynności.
Jeśli Twoje kampanie „działają”, a firma stoi w miejscu, problem nie leży w reklamach.
Leży w tym, co naprawdę mierzysz.
Double or Nothing.
Double or Nothing.